jest 21.00. Ludmila wyciagnela mnie na grzyby, pojechaysmy do jej corki Ani do pogorskiej woli. przywiozlam 6 grzybow, podobno jadalne. jak jutro sie odezwe znaczy jadalne: po wracajac do mojego wczesniejszego zycia... nigdy pozniej nie bylam w Ciechanowie, przestalam tesknic. zreszta , do kogo bym pojechala? zadnych adresow nie malam i nie mam. troche to smutne. w sumie mam kilka miejsc ktore chcialabym odwiedzic.moznen jeszcxe tam
pojade.w tarnowie poznalam 3 wspaniale dziewczyny. w szkole przez 3 lata bylysmy nierozlaczne. ja, tereska, bozena i marta. wielka czworcyna. mam nasze zdjecia z zakonczenia podstawowki.bardzo chcialam isc na przedszkolanke. ale moja wychowawczyni wiedziala lepiej, wg niej pozabijalabym dzeci, bardzo smieszne. i tak poszlam do l.o.trenowalam pilke reczna.boshe uwielbialam grac. treningi i mecze, bylam w swoim zywiole. mam super wspomnienia !:) ale zylam pod presja, mialam zle relacje z mama a ojca normalnie sie balam. ojciec zaczal pic, mama zachowywala sie, jakby nic sie nie stalo, to bylo okropne, kiedy cos jako dzieci przeskrobalismy to normalnie nas bil.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz